Chciałam tylko, żeby nasza sunia chodziła grzecznie przy nodze, bo spacery z ciągnącym na wszystkie strony zwierzakiem przestały sprawiać mi przyjemność. Znalazłam przez internet szkołę pani Kasi, która ujęła mnie informacją, że nie wykorzystują do nauki smakołyków i klikierów, że uczą jak budować z psem prawdziwą więź. Inaczej niż wszyscy… Postanowiliśmy więc spróbować. To nie było łatwe. Nieprzyjemnie jak okazuje się, że to wszystko co ci się wydaje fajne w relacji z psem to tylko twoje wyobrażenia, a w gruncie rzeczy pies uważa cię za dostarczyciela pokarmu i wyprowadzacza, i na dodatek wszystko inne jest dla psa ciekawsze od ciebie. No tak, ale żeby było lepiej najpierw trzeba się przyznać, że jest źle. W tym pomogła nam pani Kasia otwierając nasze oczy na rzeczywistość. Dla mnie była Sokratesem, bo nie wywaliła nam swojej teorii przed nosem, tylko zadając pytania sprawiła, że sami doszliśmy do właściwych wniosków – zobaczyliśmy jak bardzo nasze dotychczasowe myślenie i zachowanie było niewłaściwe. To stanowiło pierwszy krok. Teraz wystarczyło już tylko opanować umiejętność komunikacji. Pani Kasia nauczyła nas jak porozumieć się z naszą sunią, jak jej pokazać czego oczekujemy, jak okazać nasze zadowolenie lub niezadowolenie i jak się przy tym wszystkim dobrze bawić razem z psem. Pierwotne założenia zostały osiągnięte choć przed nami jeszcze bardzo bardzo wiele pracy. Nasza labradorka ma już nowe imię (znane tylko naszej rodzinie, dla całej reszty świata została Gamą). Grzecznie chodzi przy nodze i pięknie równa, nie wyrywa się do innych psów, ignoruje ptaszki latające przed nosem, nie wskakuje na ludzi, siada na komendę i zostaje jeśli pańcia tak każe, daje sobie spokojnie wyczyścić uszy (raz nawet zasnęła podczas czyszczenia). Nie ukrywam, że jeszcze zdarzają jej się wpadki – w końcu nie tak łatwo wyzbyć się głupich nawyków wzmacnianych przez cały rok jej życia. To jednak jest już tylko okazja do korekty i pokazania jakie zachowanie nam odpowiada a które nie. Byliśmy na szkoleniu tylko 3 dni, więc nie zdążyliśmy nauczyć się wszystkiego, a właściwie tylko liznęliśmy tej wiedzy, której potrzebujemy. Pewnie wybierzemy się jeszcze raz (co najmniej), żeby wzmacniać we właściwy sposób więź, która powoli kształtuje się między nami i naszą sunią oraz uniknąć ewentualnych błędów wychowawczych i nie zatrzymać się tylko na tym etapie.

Dla pani Kasi szczególne podziękowania od mądrych  już właścicieli szczęśliwego psa:)

,